Z moja przyjaciółką Hermenegildą znamy się już 15 lat. Nasza przyjaźń przechodziła w tym czasie wzloty i upadki, a zarówno te dobre, jak i te złe chwile — umocniły nasze relacje i stworzyły między nami niemal uzależniającą więź. Tak silna więź może mieć swój odpowiednik tylko w miłości macierzyńskiej i miłości małżeńskiej. Niejednokrotnie, właśnie dzięki Hermenegildzie, przyszła mi na myśl taka refleksja, że przyjaźń jest po prostu kolejnym odcieniem miłości.

Hermenegilda jest obecna w moim życiu jako część mojej duszy. Razem stawałyśmy się matkami, razem dojrzewałyśmy w małżeństwie, razem spędzamy wolne chwile na wspólnych pasjach, a nawet kiedyś razem pracowałyśmy. Czy wiecie, jak ciężko jest być szefową swojej przyjaciółki i przyjaciółką swojej podwładnej? Niby mowa o tej samej osobie, a w praktyce to dwie różne, choć równie niewdzięczne i trudne role...

To była prawdziwa próba dla naszej przyjaźni. Trzeba balansować między biznesową etykietą, a szczerością i prawdziwością emocji obecną tylko w przyjaźni. Obie staramy się nie wracać wspomnieniami do tych czasów i z ulgą przyjęłyśmy powrót do sytuacji, w której możemy być po kobiecemu emocjonalne wtedy, gdy mamy taką potrzebę, a przede wszystkim — możemy być ze sobą szczere. Czasami brutalnie szczere :)

To właśnie ta szczerość sprawia, że miłość, którą nazywamy przyjaźnią ma dla mnie nieco kwaśny smak. To taki smak, który spełnia kilka ważnych ról w naszej konsumpcji życia. Przede wszystkim oczyszcza — tak, jak między posiłkami oczyszczamy kubki smakowe kwaskowatymi sorbetami — tak przyjaźń to gwarancja katharsis. Wygadanie się, wypłakanie, czy inne formy dawania upustu złym emocjom — pozwalają nam zachowywać zdrowy balans i przygotowują nas do kolejnych życiowych wyzwań. Kwaśny smak, to także smak orzeźwienia. A nikt inny jak moja przyjaciółka — nie potrafi swoimi trafnymi, czesto kąśliwymi uwagami przywrócić mnie do porządku i sprawić, bym trzeźwo spojrzała na siebie i swoje problemy. Taka prawda o

sobie samym wyłożona przez bliską i obiektywną osobę to tylko chwila nieprzyjemnego uczucia — jak z rozgryzaniem plasterka cytryny. A dalej jest już spokój i komfort, że oto ktoś' uchronił Cię przed poważną pomyłką. Kwaskowaty smak doskonale gasi pragnienie. A pragnienie to tęsknota za czymś, co jest nam niezbędne do życia. Na pewno znacie to uczucie tęsknoty za ważną osoba — za małżonkiem, dzieckiem, rodzicem lub przyjacielem właśnie. Każde nasze spotkanie po dłuższej przerwie to jak dzbanek zimnej kwaskowatej lemoniady w upalny sierpniowy dzień :)

Ponieważ nasze spotkania — choć bardzo intensywne, bywają czasem dość rzadkie — zawsze staramy się z Hermenegildą czymś zaskoczyć. Jest to rodzaj konkurencji — bardzo typowej w każdej przyjaźni. U nas najczęściej przybiera to postać kulinarnych eksperymentów, które zwykle stają się początkiem nowych zwyczajów w naszych kuchniach. Ostatnio udało mi się Hermenegildę zaskoczyć przepisem na przekąską, której autorem jest nasza koleżanka z pracy: “Pikantno-cytrynowy zawrót głowy”.

“A zdaniem Makaronów…”

Gosia to niekończące się pokłady ciekawych pomysłów, optymizmu i wiary we wszystko to, co reprezentuje sobą nasza Firma. To, co ją wyróżnia, to niezwykła skuteczność działania i egzekwowania projektów, którymi się opiekuje. Według nas, jej współpracowników, ta drobna blondyneczka z burzą niesfornych loków to dynamizm w czystej postaci. Gosia słynie wśród nas także ze swojej rozbrajającej szczerości. Ciekawi nas czy tej wartościowej cechy Gosia nabyła od swojej przyjaciółki, czy to właśnie Gosia nauczyła jej swoją przyjaciółkę.

Znając dar przekonywania Gosi i jej silną osobowość- obstawiamy, że to właśnie ona nadaje ten wyjątkowy charakter swojej bezcennej przyjaźni!