W moim domu jestem zdominowany przez płeć żeńską. Żona i córeczka nadają mojej codzienności odcienie różu, słodkiego różu. A ja jako facet z krwi i kości, lubię czasem poprzebywać w męskim gronie. Więc przebywam. Sam ze sobą :) Bo czasem to właśnie chwila ciszy w towarzystwie tylko i wyłącznie swoich myśli daje mi więcej niż impreza z kolegami. Szczególnie teraz, kiedy moja córeczka jest jeszcze malutka i jest niesamowicie absorbująca. Staram się więc po pracy odciążać żonę od obowiązków ii zajmować się córeczką jak najwięcej, żeby ona mogła odpocząć.

No dobra! Nie tylko dlatego. Dlatego, że potrzebuje tego kontaktu z moim dzieckiem. Potrzebuje go tak samo, jak moich błogich chwil samotności, o których wcześniej wspominałem. Co wtedy robię? Robię sobie dobry, szybki prowiant. Najlepiej słodki (przyznaję się, jestem łasuchem) i zasiadam przed telewizorem albo oddaje się lekturze ciekawej książki. Nie ważne jaki jest rodzaj przekazu. Ważne, żeby przeżyć jakąś wciągającą historię, która oderwie mnie od rzeczywistości. Tylko tyle. Nic więcej. Czego potrzeba facetowi, jeśli nie dreszczyku emocji i pełnego żołądka?

Lubię te swoje słodkie chwile samotności, chwile spędzane z samym sobą i dla samego siebie, bo dzięki nim jeszcze chętniej i z jeszcze większym oddaniem poświęcam się potem córce i żonie. To się nazywa zdrowy balans. Dbamy z żoną o to, żeby go zachowywać, zarówno w moim, jak i w jej życiu. Pomimo tego, że w firmie mamy luźną i przyjacielską atmosferę - to dla mnie za mało. Potrzebuję relaksu w konkretnej formie, na własnych warunkach.

“A zdaniem Makaronów…”

Tomek pracuje z nami od kilku miesięcy. Wczuł się jednak w naszą makaronową atmosferę bardzo szybko. Pracy jest zawsze dużo, więc wszyscy musimy być dobrze zorganizowani, a przede wszystkim współpracować ze sobą i wzajemnie wykorzystywać potencjał- różne umiejętności i talenty, które drzemią w każdym z nas.

Drugie imię Tomka to organizacja.

Niejeden z nas chciałby tak efektywnie wykorzystywać swój czas.

To, jaki Tomek jest w pracy idealnie łączy się z tym, jak wygląda jego życie prywatne.

Jest czas dla dziecka, jest czas dla żony, jest czas na pracę i obowiązki, jest wreszcie czas dla samego siebie i swoich małych przyjemności.

Ulubiona potrawa Tomka doskonale pasuje do jego wieczornych seansów filmowych.

Jako, że zdarza się to tylko raz na jakiś czas, Tomek daje wtedy upust małemu łasuchowi, który w nim drzemie i zajada się makaronem z truskawkami i śmietaną (obowiązkowo opruszonymi cukrem).