Moją żonę znam od 20 lat. Nasza miłość przeszła już chyba wszystkie możliwe etapy.

“Chyba" bo zawsze, kiedy jestem już tego pewien, moja Rybcia zaskakuje mnie czymś nowym. Małżeństwo to fascynująca relacja. Miłość łącząca dwoje ludzi odkrywa przed nimi coraz nowsze smaki. Skrajnie różne, ale zawsze tak samo fascynujące.

Moja żona tak naprawdę ma na imię Agnieszka, ale ja wołam na nią Rybcia. Tak z przekory. Tylko dlatego, że lubię kiedy się na mnie złości. Robi to w tak zabawny sposób, że nie mogę się powstrzymać. Ona oczywiście nie pozostaje mi dłużna i też potrafi uszczypnąć słownie, a później zanosić się ze śmiechu z moich reakcji.

Kto się czubi ten się lubi — jesteśmy żywym dowodem na prawdziwość tego przysłowia.

A spróbuj zamknąć takie dwa temperamenciki w jednej kuchni! To się dopiero dzieje!

Obydwoje lubimy pichcić. Każde z nas ma nieco inny smak. Każde inny smaczek. Ja lubię ostro i pikantnie, a Rybcia dla odmiany wszystko przełamywałaby śmietanką, a smak podkreślała cynamonem.

I kiedy tak się przekomarzamy w sobotnie popołudnie nad garnkiem i dorzucamy do niego każde swoje przyprawy wychodzą nam czasem takie mieszanki wybuchowe, że płaczemy ze śmiechu nad talerzami. Ale jedno danie wychodzi nam idealnie: sos do spaghetti ze świeżych pomidorów, który ja traktuję papryczka chilli i pieprzem cayenne, a Rybcia ratuje śmietaną, wydobywając cynamonem niesamowitą woń mojego chilli. Boski sos. Boskie połączenie.

To nasza ulubiona potrawa, idealna do sobotniej randki w domowym zaciszu przy lampce ulubionego wina, co do którego, na szczęście, jesteśmy zgodni.

“A zdaniem Makaronów…”

Jacek jest częścią naszej załogi co prawda od niedawna, lecz wraz z jego pojawieniem się w Firmie nadeszło “lepsze”.

Kiedy tylko przekroczył próg naszego biura wiedzieliśmy, że pasuje do nas idealnie. Sypie dowcipami jak z rękawa, śmieje się najgłośniej z całej męskiej załogi, gromadząc wokół siebie wianuszek reprezentantek płci pięknej. Kiedy z biura Zespołu Sprzedaży wydobywa się nagle gromki śmiech, wiemy, że Jarek właśnie raczy swoje “Aniołki Charliego” kolejną opowiastką o Rybci.

I choć jeszcze nie mieliśmy okazji jej poznać- już ją uwielbiamy, bo uczucia i emocje, jakie emanują z opowieści Jacka, tworzą w naszych głowach obraz niesamowicie barwnej kobiety. Smak miłości Jacka do żony jest zdecydowanie pikantny. Ale nie piekący, nie ostry, nie nieprzyjemny.

Pikantność miłości małżeńskiej Jacka i jego Rybci polega na wzajemnej fascynacji i ciągłym zaskakiwaniu się. I taka jest też ulubiona potrawa Jacka: pikantna, ale przede wszystkim zaskakująca dzięki tajemniczemu składnikowi, jakim jest cynamon.